To był ostatni Konkurs na liście naszych tegorocznych startów. Wyjątkowy, organizowany dla uczczenia pamięci Wiesława Kawali – kynologa, hodowcy i miłośnika rasy flat coated retriever. Nie było mi dane poznać Pana Kawali, ale spędziłam ten dzień wśród osób, które go znały, wśród jego przyjaciół i niezwykle miło było słuchać ich wspomnień. Czuć było, że w przygotowanie wydarzenia przyjaciele Pana Wiesława włożyli całe swoje serca.
Przyznam, że jechałam tam już bardzo zmęczona. Końcówka sezonu dała mi się trochę we znaki. Warsztaty z Adamem, starty w Opolu i Wiskitkach, po drodze przypałętało się jeszcze jakieś paskudne przeziębienie – potrzebowałam trochę więcej odpoczynku. Wiedziałam jednak, że będzie to ostatnie wydarzenie w tym roku, na którym spotkam całą ekipę, z którą regularnie startujemy. Lepszego zakończenia sezonu dla mnie być nie mogło.
Przebieg konkursu
Pogoda nie była najgorsza, jak na tę porę roku – od rana co prawda wiało, ale łaskawie nie padało, a na zakończenie nawet wyszło na chwilę słońce. Na szczęście w fajnym towarzystwie, niezależnie od pogody, czas płynie szybciej.
W konkursie wzięło udział 12 psów. W losowaniu kolejności startu przypadł nam numer 3. Nie wiem, czy na KPR-ach zawsze tak jest, bo to był dopiero nasz drugi start, ale to już kolejny raz, kiedy dzięki temu, że było 4 sędziów, czas oczekiwania między konkurencjami mijał szybko. W przypadku aportów z wody i szuwaru właściwie weszliśmy z marszu, zrobiliśmy swoje i wróciliśmy na ostatnie konkurencje – włóczki.
Generalnie wszystkie zadania poszły bez problemu. W odróżnieniu od Working Testów tutaj nie mam za bardzo możliwości zepsuć mu startu. Zadania sprawdzają instynkt psa – mnie pozostaje odprowadzić go do tyczki, zdjąć otok, wysłać na zadanie i odebrać aport 🙂 Może dlatego polubiłam te starty, że Costa ma w genach to, co trzeba i fajnie się obserwuje, jak robi to, do czego został stworzony. Szczególnie włóczki, które ogarnia na kosmicznej prędkości.
Po ukończeniu wszystkich zadań wróciliśmy na teren Koła Łowieckiego Bażaniec, gdzie w oczekiwaniu na przygotowanie dokumentacji mogliśmy ogrzać się przy kominku, zjeść przepyszny gulasz lub bigos i zagryźć ciastem. Naprawdę, organizatorzy włożyli dużo serca i wysiłku w przygotowanie tego konkursu. Było to widoczne na każdym etapie.
Finalnie zdobyliśmy komplet punktów i stanęliśmy do dogrywki, zajmując ostatecznie drugie miejsce. Dogrywkę i tym samym cały konkurs wygrała cudowna goldenka o wdzięcznym imieniu Zakochana Zołza. Do niej, a raczej w ręce jej przewodniczki, powędrował więc piękny puchar przechodni, który widnieje na zdjęciu głównym. W ramach ciekawostki nadmienię tylko, że ostatni rok spędził właśnie z dziewczynami. Tak więc kolejna szansa na zaproszenie go do nowego domu w przyszłym roku 🙂
My, oprócz miłych wspomnień i góry nagród – serio, sponsorzy wykazali się niezwykłą hojnością – przywieźliśmy ze sobą dyplom I stopnia oraz wniosek na Krajowego Championa Pracy ZKwP. To nasz pierwszy, mam nadzieję, że w przyszłym roku powalczymy o kolejne. Zaskoczeniem dla mnie i niezwykle miłym wyróżnieniem była dodatkowa nagroda dla „Najlepszego przewodnika”. Zupełnie się tego nie spodziewałam.
Nie jestem z natury zbyt sentymentalna, ale na zakończenie, żegnając się ze wszystkimi, poczułam wdzięczność za to, jak moja historia potoczyła się w ciągu ostatniego roku i jak ludzie, których poznałam, pomogli mi rozwinąć się. Z zaciekawieniem i optymizmem czekam na 2026 r.
Poniżej kilka kadrów z tego wydarzenia. Autorką wszystkich zdjęć jest Ela Płaza
Organizatorzy i Sponsorzy
Organizatorami wydarzenia byli:
Sekcja Psów Myśliwskich ZKwP Oddział Katowice
Związek Kynologiczny w Polsce, Oddział Bielsko – Biała
Komisja Kynologiczna Zarządu Okręgowego PZŁ w Katowicach
Upominki dla uczestników ufundowali:
Polski Związek Łowiecki Zarząd Okręgowy Katowice
Psia pasja
Emilówka
Addvena – karma dla psów i kotów
Psygoda
JAGUL
SumPlast
WILD WOOF
Jakub Kotuła Polska







